Tease content – jak zapowiadać premiery, zanim produkt ujrzy światło dzienne
Wszystkie tipy
/Produktywność/Tease content – jak zapowiadać premiery, zanim produkt ujrzy światło dzienne
Apropos takich zapowiedzi w mailu… to genialny motyw do robienia contentu.
Tease content, czyli zapowiedzi nowego newslettera, produktu czy usługi, to nie jest tylko marudzenie twórcy zza kulis. To przemyślana taktyka, która buduje napięcie i załatwia dwie kluczowe sprawy naraz.
Po pierwsze – rozgrzewasz odbiorców.
Po drugie – stawiasz bat nad własną głową.
Ludzki mózg fizycznie nienawidzi niedokończonych historii. Otwarta pętla informacji zmusza nas do śledzenia ciągu dalszego.
Kiedy mówisz społeczności, że nad czymś dłubiesz i podajesz przybliżony termin, dzieją się trzy konkretne rzeczy:
Testujesz zainteresowanie bez wydawania złotówki. Jeśli po zapowiedzi ludzie dopytują w odpowiedziach, wiesz, że idziesz w dobrym kierunku. Jeśli jest cisza, natychmiast korygujesz kąt ujęcia tematu.
Tworzysz publiczne zobowiązanie. Kiedy napiszesz do czytelników, że kończysz projekt, głupio tak po prostu odpuścić i udać, że tematu nie było. Sam siebie motywujesz do dowożenia.
Przygotowujesz portfele czytelników. Nikt nie lubi być zaskakiwany nagłym strzałem sprzedażowym znikąd. Zapowiedź sprawia, że w momencie premiery ludzie nie pytają „co to jest”, tylko „gdzie mam kliknąć”.
Zasada jest prosta – trzeba pokazać kuchnię, a nie tylko serwowane danie.
Pokaż proces i problem, który rozwiązujesz. Nie pisz „robię petardę”, tylko opisz konkretny ból i frustrację, która skłoniła Cię do stworzenia tego materiału.
Ustal jasne ramy czasowe. Daj znać, na jakim jesteś etapie (np. „został mi ostatni rozdział” albo „jestem o krok od skończenia”).
Daj małą próbkę wartości już teraz. Wrzuć jeden wniosek, zrzut ekranu albo fragment, żeby czytelnik poczuł smak tego, co nadchodzi.
Najgorsze, co możesz zrobić, to milczeć przez miesiąc i nagle wyskoczyć z komunikatem „KUP TERAZ”.
Od ponad 200 dni codziennie o 7:00 rano dzielę się jednym przetestowanym w praktyce patentem marketingowym, który z łatwością wdrożysz, nie tracąc na to wiele czasu. Do tego dodaję moje luźne, życiowe spostrzeżenia z codziennej pracy.